Fajtłapa

Fajtłapa

Fajtłapa

Szedł fajtłapa raz przez miasto,
To słoneczny był poranek,
Szedł, zajadał sobie ciasto
Potknął się, wpadł na przystanek

Sernik leci, łuk zatacza
Bęc, ktoś dostał, jakiś człowiek
Łapać go! Chwytać smarkacza!
Krzyczy pan z serem na głowie…

Ciągle o coś się potyka
Chodzi pokancerowany
Wiecznie w plastrach, wciąż kuśtyka
Niewyspany? Zakochany?

Gdy fajtłapa w odwiedziny
Poszedł raz do koleżanki,
(Właśnie miała imieniny)
Potłukł jej ze cztery szklanki…

Dziś zapragnął jajecznicy
Pobiegł do sklepu po jajka
Potknął się i na ulicy
Z jajek wyszła malowanka…

Wiecznie z rąk mu wszystko leci
On nad sobą nie panuje
Szydzą z niego wszystkie dzieci
Zawsze coś niechcąco psuje

Jeździł na rowerze rano;
Właśnie go do kupy składa,
Nabił guza, stłukł kolano
I połamał płot sąsiada…

Już siniaków sam nie liczy
Aż mi szkoda go czasami
Właśnie znowu z bólu syczy
Nos przytrzasnął sobie drzwiami…

Do lekarza, wróżki chodzi
Nic, nadzieja dawno zgasła
Jak ktoś się fajtłapą rodzi
Zwykle z tego nie wyrasta…

Poprzedni wiersz
Następny wiersz

Marek Wnukowski

Wiersze dla Dzieci

Autor wiersza.

2 komentarze

roman

Wrzesień 12, 2018 at 1:52 pm

Kolejny udany wiersz, bardzo zabawny.
Jestem pod dużym wrażeniem.

plazma33

Wrzesień 12, 2018 at 2:24 pm

Kolejny cudowny wiersz. Ale słowo „smarkacz” trochę mnie drażni. Może zamienić je, np. „łobuz” wstawić?
Oczywiście to tylko taka sugestia, Pan decyduje, bo to Pana wiersz.
Pozdrawiam

@ 2015 Wnukowski-Developed By Bembenek