Bonifacy drapie się po glacy

Bonifacy drapie się po glacy

Bonifacy drapie się po glacy

Posłuchajcie, Bonifacy
Choć wie, że tak nie wypada
Wiecznie drapie się po glacy
W dni słoneczne i gdy pada

Na ulicy, w sklepie, w pracy
Nawet gdy rowerem jedzie
Zawsze drapie się po glacy
Przy kolacji, przy obiedzie

To nieładnie – często słyszy
Ale pan się zachowuje!
Od drapania jest już łysy
Lecz on tym się nie przejmuje

Czy drapanie mu nie szkodzi?
Przecież on kaleczy skórę?
Jak się drapie tyle godzin
Można sobie zrobić dziurę

Drapie się nasz Bonifacy
I gdy siedzi i gdy stoi
Że też mu nie szkoda glacy
I, czy ręka go nie boli?

Nie przestaje, wciąż szoruje
Ciągle swoją glacę drapie
Chyba nad tym nie panuje
Robi to przez sen, gdy chrapie

Parę osób pewnie sądzi
Że on wszy ma, lub robaki
Kto tak myśli bardzo błądzi
To po prostu nawyk taki

Poprzedni wiersz
Następny wiersz

Marek Wnukowski

Wiersze dla Dzieci

Autor wiersza.

LEAVE COMMENT

@ 2015 Wnukowski-Developed By Bembenek