Antek

Antek

Antek

Oj, radosny to był wtorek
Nie dla niego, to rzecz jasna
Gdy Antkowi pękł rozporek
Śmiało z niego się pół miasta

Zamek pewnie pękł, gdy siedział
Gatki widać było w kroku
A on nic o tym nie wiedział
Siedział, drapał się po boku

Każdy patrzy, uśmiech tłumi
Palcem sobie pokazuje
Nawet wiatr już o tym szumi
A on siedzi, gumę żuje

Choć to trochę nie wypada
W sklepie, w windzie, w metrze, w biurze
Nikt o niczym już nie gada
Tylko o tej jego dziurze

Szczęście, że miał czyste gatki
Białe, widać dziś ubrane
Bo brudasy, są przypadki,
Często noszą je nie prane…

Co tak wszystkich dziś bawiło
Odgadł wreszcie tuż przed spaniem
Jego też to rozśmieszyło
Śmiał się, kiedy zdjął ubranie

Poprzedni wiersz
Następny wiersz

Marek Wnukowski

Wiersze dla Dzieci

Autor wiersza.

3 komentarze

plazma33

Marzec 26, 2018 at 3:15 pm

he, he, he,

Renata

Październik 23, 2018 at 1:18 pm

Też się uśmiałam. Przeczytam ten wiersz siostrzeńcowi. On raczej jest na bakier ze zmianą bielizny.

Maja

Luty 18, 2019 at 2:11 pm

Super! Życiowy!

@ 2015 Wnukowski-Developed By Bembenek